Doggy

Doggy
Titolec J.Majewska

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Dean Winchester drawing

Zacznę od od tego, że stwierdziłam dziś 56 razy, że za cholerę nie umiem rysować, skrzywdziłam mojego ulubieńca i oszpeciłam go jego własnym portretem, po 3 latach rysowania mam jeszcze poważne problemy z uchwyceniem proporcji.. 
Fakt, że w rzeczywistości wygląda to lepiej ze względu na większą gamę cieni, aparat (zwykły niestety) zżera te delikatniejsze cienie, zwiększyłam trochę ostrość, bo lekko rozmazane zdj. mi wychodzą... ale i tak jestem zła...
Tak czy siak to nie jest portret, którego oczekiwałam, zawiodłam się na sobie, tak bardzo chciałam, żeby akurat ten mi wyszedł bardzo dobrze, no cóż, tragedii może nie ale brakuje sporo...
Poniżej prawdziwy, świetny Dean...


i jedno w trakcie realizacji

niedziela, 23 czerwca 2013

Jutro! Dean Winchester...

Mam nadzieję jutro skończyć nowy rysunek, mało mi zostało, tylko tło i poprawki, chyba zrobię tło czarną farbką, nie będzie się przynajmniej świecić i będzie bardziej czarne ;]

A rysuję too...
Dean Winchester (Jensen Ackles), kto ogląda ten wie dlaczego... ;) Kończy mi się ostatni sezon :(


 Cholera, strasznie mi długo mi schodzi namazanie jednego rysunku a4, zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens... jak rysuję, to wydaje mi się, że marnuję czas, mogłabym zrobić coś bardziej pożytecznego, z kolei gdy nie rysuję, żałuję, że nie mogę czegoś narysować, głupie... gdybym chociaż potrafiła szybciej, eh




poniedziałek, 10 czerwca 2013

Weekend w Barcelonie

Jestem już w Polsce, 3 dni w Barcelonie zleciały piorunem, coś fantastycznego :)
Przygoda z samolotem i pierwsze startowanie, na początku przyprawiło mnie o wariacki chichot i łomotanie serca, ale potem już było tylko lepiej, cudowne widoki, a z powrotem siedziałam już przy oknie ;p
Nałaziłam się masakrycznie zdarłam buty i nogi, a dziś tak bolą mięśnie, że ledwo łażę ;p Ale warto było!
Piękne widoki, piękne zabytki, piękne uliczki, piękni hiszpanie, z tym, że chyba co drugi z chłopakiem ;p
Pyszna pealla (choć trochę przesolona), tortilla, churros, choć i zdarzyło się zahaczyć o Mcdonalda o 22. ;p
Ostatnia noc spędzona na lotnisku, masakra, samolot o 6.rano, u nich słońce wstaje o 6:10 a nas? cholera przed 4 już jest widno ;p



















Muszę tam kiedyś wrócić ;]
Urlop trwa więc pewnie coś narysuję, nareszcie ;]